
Mentalność braku, a konsekwencje?
Większość z nas cierpi z powodu negatywnych wzorców, zachowań, powtarzaniu złych schematów. Za każdym razem zastanawiamy się, dlaczego znowu tak zrobiłem? Dlaczego ta sytuacja mnie blokuje? Dlaczego akurat mi się to zawsze przydarza? Skupiamy swoje emocje na gorszej stornie postępowania, umacniając jej negatywny aspekt. W ten sposób tworzymy mentalność braku. Łatwo to możesz zauważyć, jeżeli zaczynasz w myślach przepowiadać przyszłość. W głowie roi się od stwierdzeń typu: stanie się…, tylko, żeby nie…, to na pewno będzie… Rekcja jest łańcuchowa, za każdym kolejnym stwierdzeniem, pojawia się następne, koło się zapętla. Kolejny przykład to czytanie w myślach czyli: pewnie myśli, że ja…, widzę, że jesteś.. , itd. Za każdym razem, gdy wchodzimy w taki schemat, czy to przepowiadając przyszłość, generalizując lub równoważąc dane zachowanie, odbieramy sobie prawo do działania. Mózg podświadomie lub świadomie wybiera to co jest znane i każde najmniejsze wychylenie się, odbiera jako zagrożenie uruchamiając w nas dane mechanizmy. Jak wynika z wielu badań, każda porażka bądź strata, wywiera na mózg dwa razy większą reakcję, niż taka sama równorzędna korzyść. Dlatego tak dużą wagę przykładamy do porażek, pamiętając je dłużej, w przeciwności do sukcesów, o których szybko zapominamy.
Znajdź "intencje", "kierunek", "misje"....
Wyżej wymienione słowa przewijają się przez wiele książek rozwojowych. W jednych są w spójny i logiczny sposób prezentowane. W innych odnoszą się do cudownych mocy sprawczych czy różnych ideologii. Nie chcę kwestionować drogi, którą Ty wybrałeś lub chcesz podążać, ale jedno wiem na pewno, bez ustalenia po co to robisz, Twoje działania są prawdopodobnie wbrew Tobie. Najprostszym testem i zarazem odpowiedzią jest zadanie sobie pytania. Czy moje życie jest zgodne z tym, czego od niego oczekuje? Pytanie proste, a zarazem brutalnie odsłaniające prawdę. Odpowiedź przecząca wynika z nie wiedzy po co w ogóle coś robię. Konsekwencją tego jest, że moje cele nie pokrywają się wyznawanymi przeze mnie wartościami. A to z kolei jest przyczyną podejmowania trudnych i życiowych wyborów z obawą i lękiem. Więcej o tym, jak ważny jest wybór pisałem w „Nieodłączny element życia”. Dlatego warto oddać się autorefleksji i posłuchać siebie w środku, a mamy do tego teraz idealną okazję. Następnie zadać sobie pytanie czy świadomie dążymy do życia, którego chcemy? Czy dryfujemy jak pień w morzu, miotani falami, a cucimy się dopiero, gdy nas morze wypchnie na brzeg. Przeważnie jest to miejsce kompletnie nam nie znane i obce.
Mit pozytywnego myślenia?
Tak jak już wiemy z poprzedniego artykułu, skupianie się tylko na pozytywach i dobrych wynikach, może prowadzić w pewnych przypadkach, do popełniania błędów pierwszego rodzaju. Dlaczego to jest tak ważne? Ponieważ, bagaż naszych doświadczeń skupia się w większości na tym czego nam brakuje. Mentalność braku kieruje się przede wszystkim lękiem. Wykształciła w nas pewne mechanizmy, które w sprytny sposób umieją nami kierować. Jednym z nich może być „wewnętrzny krytyk”, który ciągle nas do kogoś lub czegoś porównuje. Innym przykładem jest „pesymistyczny wróżbita”, który widzi wszystko negatywnie. Przeważnie kryje się pod pytaniem: A co jeśli, Ci nie wyjdzie? Kolejnym przykładem jest „rozkazujący generał”, który wymaga od Ciebie, abyś był zawsze perfekcyjny i za wszelką cenę wykonywał, to co sobie przysięgłeś. Mózg jest sprytny i chcę uniknąć wysiłku, chce nas „zabezpieczyć” przed porażką.
Za każdym razem, kiedy stajesz przed nowym wyzwaniem, zmianą lub ryzykownym posunięciem i dajesz się przekonywać wyżej wymienionym siłą, to wzmacniasz w swoim mózgu poczucie mentalności braku. Reagując na życie, tak jakby miał się ziścić najgorszy scenariusz, robisz to co nasi przodkowie setki lat temu. Nic tylko, wykorzystujesz już dawno nie mający znaczenia instynkt przetrwania.
Walka dwóch światów
Bycie pośrodku jest trudne. Balansowanie między jedną skrajnością, a drugą również. Tylko, gdzie leży złoty środek? Ja wybieram działanie i pozytywne nastawienie, wolę przeżyć to życie, popełniając wiele błędów, niż patrzeć jak mi się przydarza. Im dłużej się bałem, wierzyłem w mój zaprogramowany świat, przez dzieciństwo, rodziców, środowisko, tym dalej oddalałem się od własnego ja. Mój autopilot owszem prowadził mnie w jakimś kierunku, ale czy był to kierunek zgodny z tym czego chciałem?
Odpowiedź brzmi, nie! Dopiero wzięcie sterów swojego życia w ręce, uświadomiło mnie czym jest życie. Nie jest to łatwa przeprawa, zdarzają się turbulencje i ciężkie lądowania. Wiem jedno, że nic nie cieszy bardziej, niż kolejny lot w nieznane horyzonty. Dlatego nie utknij w rutynie życia i wznieś się na poziom wyżej. Gwarantuje Ci, że wolny staniesz się wtedy, kiedy przestaniesz się bać!