Obietnice, które nigdy nie zostają spełnione.
Te obietnice, to opowieści, które niczym syreni śpiew, wabią obietnicą sensu, przynależności, zrozumienia.
Być widzianym.
Być dostrzeżonym.
Być przyjętym.
Zawsze żyliśmy w świecie opowieści. Opowieści z obietnicą.
Szukaliśmy w nich personalizacji.
Dziś personalizacja jest na żądanie, nic prostszego.
Wysyp wartości kreatywności i doświadczenia.
Efekt? Życie bez historii, bez przeszłości, bez tożsamości.
Niby idę po śladach historii, ale to cyfrowe ślady.
To pamięć cyfrowa, którą dzierżawię w chmurze „własnych wspomnień”.
Syntetyczna przeszłości, wiem jak ją rozróżnić. Widzę fikcje lub zmanipulowaną wersją wydarzeń.
To jest problem, który dotyka nie tylko mnie, ale i Ciebie oraz twoich bliskich.
Prowadzi to do frustracji i
mentalnej mielizny, złudzenia poznawczego, ślepego zaułki i pułapek myślenia.
Wtedy upadamy. Znikamy. Tracimy grunt.
Cyfrowe odbicia wypierają prawdę.
Fragmenty nas są rozsypane po serwerach.
Pustka wypełnia przestrzeń między słowami.
Chwile podzielone na piksele tracą swój ciężar.
A człowiek potrzebuje zakorzenienia, bo tożsamość wyrasta z opowieści niesionych przez pokolenia.
Dlatego w sztucznym świetle ekranów tęsknimy za prawdą.
Za dotykiem, który nie zostanie przeliczony na dane.
Za wspólnotą, która pamięta.
Gdzie każda historia ma swój czas i godność.
M gła iluzji opada, gdy zapytasz o cel.
I stotę gubisz w kodach, bo igrasz z pustką.
Ł amiesz schematy, gdy przekraczasz własne granice.
O dkryjesz cel w sobie, poza szumem narracji.
Ś ladem pragnień idź, ku autentycznemu.
Ć wicz serce: bo, to co nada życiu sens, to …..