Iluzja relacji
Każdy z nas przeżywał pierwszą miłość, być może ktoś ją przeżywa teraz, a być może ktoś żyje z nią już 40 lat. Iluzja relacji czy może rzeczywistość? Jeśli chodzi o emocje nie ma jasnych reguł. Są pewne modele postępowania, pewne wyuczone zachowania, ale też nasze naturalne instynkty, które tym wszystkim kierują. Nie można przewidzieć pewnych skutków, ale można świadomie zadać odpowiednie pytania, które dotrą do naszych najskrytszych pragnień. Chowanie się za maskami utkanymi z przeszłości, błędnymi modelami zaczerpniętymi na etapie dorastania od rodziców – nie odkryje tego czego chcemy naprawdę. Tego do czego tak nieustannie dążymy, czyli szczerości wobec własnych uczuć, emocji i reakcji.
Parę kroków w tył
Większość wzorców wynosimy na wczesnych etapach z domu. Dlatego tak ważna jest relacja rodziców w obliczu dorastającego dziecka. To tutaj kształtuje się jego postrzeganie i postawa wobec przyszłych relacji i związków, które będzie zakładało. A więc już na samym początku możemy zostać obarczeni dużym ciężarem, albo dobrymi wzorami do naśladowania. Wszystko zaczyna się od bliskości, od najmłodszych lat jej potrzebujemy, bliskości z drugą osobą. Jednak z biegiem lat jest jej coraz mniej, najbardziej w okresie buntu, gdy chcemy być niezależni, chcemy być kimś, kto nikogo nie potrzebuje. Ponadto w dzisiejszych czasach bliskość (w kontekście związku, relacji dwóch osób) można zastąpić na wiele sposobów, społeczeństwo daje nam wiele możliwości. Tworzy się coraz więcej zamkniętych grup zainteresowań, organizacji, klubów czy różnych społeczności. Szukamy tam zastępstwa swoich skrywanych uczuć lub też uciekamy w skrajne emocje, sporty ekstremalne, seks.
Iluzja relacji tworzy się na naszych oczach. Tylko czy zadajemy sobie odpowiednie pytania, czy uciekamy w bliskość, a może pseudobliskość? Wniosek jest jeden, świadomie czy też nie, każdy z nas potrzebuje bliskości.
odwieczny konflikt
Pewnie nie raz słyszałeś powiedzenie, albo sam je powiedziałeś w złości , w myślach „nie będę taki jak ojciec” lub „nie będę taka jak matka”. Chcemy po prostu stworzyć własne „ja”, lepsze, oparte o własne doświadczenia, stworzyć odrębność. Trzeba też wiedzieć, że taka ciągła walka, wypieranie się, do niczego nie prowadzi. Jest na to pewien sposób, musimy po prostu zaakceptować, że część z naszych rodziców jest w nas. Nie możemy ich obarczać winą, że wybrali takie relacje, a nie inne, że wypracowali takie sposoby komunikacji. Drugą rzeczą, trudniejszą, jest zidentyfikowanie naszych mechanizmów. Może podam odpowiedni przykład. Relacja matki z córką. Może być tak, że, gdy córka szuka sobie partnera, matka za wszelką cenę chcę, aby nie popełniła jej błędów. Jest jak ochroniarz przed dyskoteką, odpowiada za selekcje. A jak dobrze wiemy, jeżeli selekcja będzie zbyt ostra, to może być za sztywno. Natomiast, jeżeli selekcja jest nie wymagająca, to lepiej nie wchodzić i nie marnować czasu, bo zabawa z tego żadna.
Oba sposoby prowadzą do nieporozumień, przez co w córce może wyrosnąć przekonanie, że nie ma odpowiedniego mężczyzny dla niej. A z drugiej strony, w wyniku braku pewności siebie oraz ciągłej presji, wybranie pierwszego lepszego. Dlatego tak ważne jest ustalenie granic. Bez akceptacji i świadomego popatrzenia z zewnątrz nie odkryjemy swojej odrębności, dlatego bądź uważny, odkryj różnice i nie zaprzeczaj.
iluzja czy idealizowanie
Dobierając się w pary, czy jak to bywa w pierwszej miłości idealizujemy drugą osobę. Chcemy wierzyć, że to jest to i będzie to trwało do końca naszych dni. Tylko nie jest tak, że im bardziej tego pragniemy, tym silniej karmimy się presją? Z jednej strony czujemy konieczność, a nawet powinność, a z drugiej opór. Mimo wewnętrznych przeciwności, przywiązania za wszelką cenę staramy się nie dopuścić do siebie myśli o rozstaniu. Nie chcemy się rozczarować, a może rozczarować bliskich? W taki sposób dążymy do swoistej utopii. Trzeba wiedzieć, że ciągle się zmieniamy i mamy inne potrzeby. Tym bardziej tak się dzieje, kiedy jesteśmy młodzi i nie zdefiniowaliśmy co jest dla nas najważniejsze i kim chcemy być. Na tym etapie najważniejsze jest zdobycia doświadczenia, nauczenie się rozmawiania z partnerem i odrzucenia nie przynoszących nam satysfakcji zachowań.
Trzeba zadać sobie pytanie czy zbudowaliśmy swoją odrębność i jesteśmy w stanie żyć zarówno w związku jak i osobno? Bez odpowiedzi na to pytanie, tworzy się iluzja relacji, a my żyjemy w tej iluzji. Najpierw powinno nauczyć się żyć samemu, poznać siebie i znaleźć swoją odrębność. W innym przypadku przechodzimy od relacji z rodzicami do relacji z partnerem. Efektem tego jest, że funkcje i zależności, które pełnili rodzice, przerzucane są na tą drugą osobę. Ważnym aspektem, który pozwoli na „wyodrębnienie” się z rodziny jest przeciwstawianie się panującym w niej zasadom. Dlatego tak ważne jest, aby jak najszybciej wyprowadzić się z domu rodzinnego. Wtedy bierzemy całkowitą odpowiedzialność za siebie, a co za tym idzie tworzymy własne reguły, tworzymy świat, w którym to my ustalamy zasady.
pod przykryciem
Każdy z nas zna, albo słyszał o takich parach, które kompletnie do siebie nie pasują. W większości przypadków tworzy się je w strachu przed samotnością. Zgadzamy się na bycie z kimś, bo lepiej być z kimś, niż samemu. Lubimy mieć poczucie stałości, które powiedzmy taki związek daje. Tkwienie w takiej relacji, w której jeden partner rani drugiego, albo wykorzystuje go, aby nie czuć się samotnym jest bardzo toksyczne. Najgorsze jest to, że ludzie z miesiąca na miesiąc, z roku na rok tkwią w tej bezsilności. Dobrze to obrazuje przykład, spotykających się przyjaciół, zarówno mężczyzn jak i kobiet. Wtedy padają takie sformułowania jak: „Rzuć to”, „Że Ty tyle jeszcze z nim wytrzymujesz”, „Nie widzisz jak ona Tobą manipuluje?”. Prawda jest taka, że dobrze o tym wiemy, tylko już tak wrośliśmy w tą pozę, że łatwiej zaakceptować to jak jest, bo jest to stałe. Zgadzamy się na byle jakość, a konsekwencje prędzej czy później nadejdą, ale wtedy pretensje możemy mieć tylko do siebie.
Po za tym dobrze wiesz, że aby stworzyć życie wysokiej jakości, zgodne z tym czego oczekujesz, nie można zgadzać się na kompromisy oraz wybierać dróg na skróty. Można natomiast podjąć ryzyko i mimo, że tracimy pozornie utkaną stałość, to zyskujemy dużo więcej. Zyskujemy szczerości wobec własnych uczuć, emocji i siebie.
